CARMILLA
Gatunek: spektakl telewizyjny
Premiera: 13.11.1980 r.
Scenariusz: Janusz Kondratiuk
Reżyseria: Janusz Kondratiuk
Autor: Joseph Sheridan Le Fanu
Przekład: Maciej Kozłowski
Scenografia: Henryk Waniek
OBSADA:
Leon Niemczyk (Ojciec),
Monika Stefanowicz (Laura),
Izabela Trojanowska (Carmilla),
Tomasz Grochoczyński (Doktor),
Barbara Rachwalska (Pani Perrodont),
Anna Milewska (Madame Lafotaine),
Zofia Rysiówna (Matka),
Jerzy Łapiński (Garbus),
Piotr Grabowski (Pastuch),
Wojciech Preyss (Odnowiciel obrazów),
Zbigniew Koczanowicz (Policjant),
Eugeniusz Priwieziencew (Szlachcic),
Jerzy Bończak (Wampir),
Izabela Trojanowska (Carmilla),
Zofia Rysiówna (Matka),
Monika Stefanowicz (Laura),
Jerzy Bończak (Wampir).
TREŚĆ:
W starym, dużym, otoczonym parkiem, domu na odludziu mieszka Laura ze swoim owdowiałym ojcem. Laura miewa dziwne zwidy (w retrospekcji oglądamy jak zaczajony Morawianin tnie szablą wstrętnego wampira), a może także ataki konwulsji. Wkrótce w domu pojawia się tajemnicza Carmilla, której zaproponowano gościnę ponieważ zachorowała w czasie podróży z matką. Między Laurą i Carmillą wytwarza się stosunek pełen tajemniczości i dziwnego niepokoju. Carmilla wyznaje jej: Żyję w tobie Lauro, a moja miłość jest tak wielka, że cię zabije (...) Na pobliskim cmentarzu rośnie ilość pogrzebów. Jak twierdzi Garbus przyczyną tego nie jest zaraza, lecz upiory. Trzeba przygotować kołki z osiki...
RECENZJE NA POWAŻNIE I WESOŁO:
U progu tajemnicy
(...) Carl Dreyer zrealizował w 1932 roku film oparty o powieść Le Fanu, a zatytułowany Wampir. W roli tytułowej wystąpiła znakomita aktorka niemiecka Sybille Schmitz. Dreyer główna postacią filmu uczynił barona Nicolasa de Gunzburga, człowieka, który bardziej ufa oku i szkiełku niż siłom nadprzyrodzonym. Bardzo ostro wyakcentował również wątek miłości lesbijskiej pomiędzy młodziutką mieszkanką dworu a tytułową bohaterką. Ta miłość, ten zmysłowy pociąg Carmilli, ubezwłasnowolnia jej ofiarę, czyniąc z tej historii symboliczne opętanie o podłożu erotycznym. Janusz Kondratiuk nie poszedł śladami wielkiego poprzednika. Poprzestał na klasycznej w swym kształcie historii o wampirach. Zwyczajnych, łaknących raczej krwi niż uniesień miłosnych. Chociaż Carmilla w świetnej interpretacji Izabeli Trojanowskiej niejednego mogłaby przywieść do grzechu. Co też zresztą uczyniła. Telewizyjna Carmilla posiadała prawie wszystkie cechy obowiązujące w tym, z pozoru łatwym gatunku. Przestraszenie widza nie jest proste, jak się wielu twórcom wydaje. Horror wymaga perfekcyjnych umiejętności realizatorskich. Każda naiwność natychmiast się demaskuje i osłabia wymowę dzieła. Kondratiuk zrealizował Carmillę w sposób interesujący, szczególnie w dużych partiach plenerowych. Gorzej wyszły sceny kameralne.
Zbyt szybko również zdemaskował główną bohaterkę i jej działanie. W tej sytuacji horror zbliżył się raczej do kryminalnego suspensu. Śledziliśmy raczej tok akcji (kto i kiedy złapie zbrodniarkę) niż oczekiwaliśmy rozwiązania owej wielkiej metafizycznej tajemnicy powracania zmarłych na ziemię. A horror to przede wszystkim wielka metafizyczna tajemnica. Mimo tych zastrzeżeń spektakl Carmilli należy uznać za udany, również dzięki bardzo dobrej aktorsko Izabeli Trojanowskiej, która właśnie w kinie, a nie na estradzie ujawnia swoje uzdolnienia. Bardzo szczerze i autentycznie zagrała młodziutka Monika Stefanowicz. Szkoda, że na tak krótko pokazał się fascynujący w roli wampira Jerzy Bończak Carmilla, jak się wdaje zapoczątkowała nurt grozy w naszej TV.(...)
Wiesława Czapińska Film, listopad 1980 r.
Krew nas zalewa
W telewizji dał się ostatnio zauważyć przypływ świeżej krwi, co brzmi optymistycznie. Przypływ dokonuje się zresztą metaforycznie i praktycznie także. Krwiodawstwo praktyczne odbyło się za sprawą epokowego widowiska sensacyjnego, w którym nasi twórcy po raz pierwszy udowodnili, że istnieją wampiry bynajmniej. Widowisko nosiło tytuł Carmilla, a w roli głównej wampirzycy występowała Izabela Trojanowska. Było to dla redakcji "Osobno" pewnym zaskoczeniem. Kiedy niedawno rozmawialiśmy z panią Izabelą, uśmiechała się uroczo i nic a nic nie podejrzewając siedzieliśmy spokojnie, a przecież mogłoby to się dla nas źle skończyć, jako dla krwiodawców i to honorowych. Dopiero w widowisku pani Izabela
pokazała swoją prawdziwą twarz i górne trójki wyrosły jej nad podziw. Nauczeni smutnym doświadczeniem, będziemy terasz naszych rozmówców oglądać najpierw z daleka lub żądać zaświadczenia od dentysty.
Ponadto widowisko podobało nam się ogromnie bardzo, bo lubimy wesołe momenty na cmentarzu (otwierające się groby oraz grobowce) i w prosektorium (w którym najweselej jest nad ranem). Przed naszymi twórcami otwiera się szeroka panorama możliwości warsztatowych i artystycznych bowiem spenetrowanie życia pozagrobowego to niezmiernie atrakcyjny temat, a nic tak nie ożywia widowiska jak kilka trupów (...)
Osobno Razem, listopad 1980 r.

TOUR MANAGER